W poniedziałek Misia wróciła do szkoły. Trochę się ze mną drażniła, że nie ma ochoty, ale widać było, że stęskniona jest za swoimi dzieciakami z klasy. Codziennie przynosi jakieś „nowinki”, a to że mają nowego kolegę, a to, że mają nowy dzwonek (hej, hej, hej sokoły? ), a to, że w teatrze byli. Dużo się dzieje w życiu szkolnym małego człowieka. W takich chwilach doceniam to, iż mała chodzi do szkoły, że nie ma nauczania indywidualnego. Chociaż czasami wydawałoby się to łatwiejsze. Tak naprawdę, to nic nie zastąpi dziecku przyjaciół, a  domu, żadne więzi się nie zacisną. Dlatego zawsze obiecują sobie, że zrobię wszystko by mała chodziła „normalnie” do szkoły i „normalnie” funkcjonowała. A zdrówko póki co dopisuje, chociaż w nocy mieliśmy ból w klatce piersiowej a dzisiaj na basenie problem z oddychaniem… Zobaczymy jak będzie dzisiaj, ale myślę, że zostało to spowodowane dużym wysiłkiem fizycznym po 2  tygodniowej przerwie. Bo wczoraj też mała miała basen a na basenie nie ma lekko 🙂 godzina intensywnego pływania z wydechami do wody. Ale nic lepiej nie poprawia wydajności płuc jak właśnie pływanie, więc się tego trzymamy. A do tego wszystkiego Dominika dzisiaj zmieniła wygląd 🙂 Sama, własnoręcznie tak męczyła dolną dwójkę, że ta nie miała szans i wypadła 🙂 Teraz mała śpi, a ząb pod poduszką 🙂 Czyżby liczyła na odwiedziny zębowej wróżki? 🙂