Wczoraj byliśmy w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na niemal wymuszonych przeze mnie badaniach w kierunku dysbakteriozy jelit. Jaki wynik? Jak zwykle matka ma rację… W sumie ostatnio i bez diagnozy była leczona w tym kierunku, niestety, z coraz gorszym efektem. Antybiotyki działały na nią coraz krócej. Tym razem, zastosowano trochę inne leczenie, a mianowicie  Misia dostała augmentin w małej dawce, ale za to aż do naszego pobytu w sierpniu na oddziale gastrologicznym, o ile oczywiście dobrze to zniesie. Mamy obawy jak na takie leczenie zareaguje wątroba, ale z drugiej strony dostała to leczenie od specjalisty, więc myślę, że musi być bezpiecznie. Pokładamy wielkie nadzieję, w tej antybiotykoterapii. Marzymy, aby bóle brzucha się skończyły i aby w naszym domu zagościła normalność. Niestety między czasie wyszedł nowy „problem”. U Dominiki uwidoczniła się przepuklina kresy białej. I tu sprzeczne informacje – gastrolog twierdzi, że to nic wielkiego i nic się z tym nie robi, nie trzeba na nic uważać itd. a z drugiej strony mamy informację, że przy przepuklinie nie powinno wykonywać się niektórych ćwiczeń, że także może być przyczyną bóli brzucha… I kolejna zagwostka – drążyć temat, czy zaufać…

W piątek wizyta u diabetologa w Gdańsku, której też się obawiam, bo ostatnio cukry Misi do idealnych nie należą… Ale to już inna historia. Teraz naszym priorytetem jest poradzenie sobie z brzuchem!