Jak ja nie lubię takiej pogody. Co z tego, że ciepło jak mokro i zgniło. Wirusy szaleją na całego. Oczywiście i młodą coś dopadło, bo dlaczego by nie? Ale Dominika nie jest zwyczajnym dzieckiem, bo ona przecież nie choruje… Żadnej temperatury, żadnego pokładania się. Jak zawsze radosna i pełna energii. No dobra, przez ostatnie dni trochę więcej kaszlała, pojawił się niewielki katarek, ale żeby od razu chora? No skąd.

Chociaż przyznaję, od kilku dni saturacja zaczęła spadać, a jak wczoraj pokazało się 93, stwierdziłam, że żarty się skończyły, trzeba to „zdrowe” dziecko doktorowi pokazać. To jest zawsze trudny moment, bo nawet i on nie zawsze wie, co ma z tym „zdrowym” dzieckiem zrobić. Bo zwykle na słuchawkę jest idealnie, gardło czyste. Gdybyśmy nie posiadali w domu pulsoksymetru pewnie też myślelibyśmy, że to jeszcze nie czas na wizytę w przychodni. Ale saturacja mówi sama za siebie. Po konsultacjach z IMID, Dominika dostała antybiotyk na 10 dni. Czuję, wiem, że jest jej potrzebny. Zanim młoda wzięła pierwszą dawkę, pobiegłam jeszcze do laboratorium z plwociną do badania. Mam nadzieję, że nic nam się tam nie wyhoduje… Żadnych nieproszonych gości nie chcemy…

A co oprócz chorowania? Prawie 13 letnią dziewczynkę trudno ograbiać z prywatności, ale napiszę, że w gimnazjum jest super. Młoda się fajnie zaklimatyzowała, dzieciaki wspaniałe, a nauczyciele chociaż wymagający, bardzo dbający o młodzież. Misia zaliczyła już kilka konkursów 🙂 Tu nic się nie zmieniło 🙂 Wyniki w nauce póki co także super.  Sielankę psuje tylko choroba, która niestety coraz bardziej się panoszy. Ale tak łatwo się nie poddamy 🙂