na lepsze oczywiście. Wierzymy w to bardzo mocno. Stali bywalcy wiedzą, że 2014 do najlepszych nie należał i mimo, iż nie lubimy narzekać, trudno było pełne sprawy przemilczeć.

W Nowym Roku pokładamy wielkie nadzieję, wierzymy, że będzie łaskawszy dla nas a w szczególności dla Misi. Chociaż najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że Dominika mimo wielu ciężkich chwil  tryska energią i uśmiech z jej twarzy nie znika. Ciągle pełna zapału i entuzjazmu – kocham to w niej. Czasami osoby z zewnątrz patrzące na moje dziecko nie wierzą, że mukowiscydoza to choroba, która niszczy od środka, przecież mała tak wspaniale wygląda… Staramy się, aby mukowiscydoza była dla niej, trochę jak „nielubiana koleżanka”, która mimo tego, że nie chcesz się z nią bawić, ciągle kręci się w pobliżu. Wydaje nam się nawet, że Misi udało się ją  polubić, byleby tylko nie chciała za bardzo domiować 😉 bo jak wiadomo, to najlepiej robi Dominika.

Okres świąteczno-noworoczny minął nam bardzo szybko, w bardzo miłej, rodzinnej atmosferze. Misia czuła się wspaniale, nawet brzuch odpuścił i można było objadać się do woli. Chociaż to objadanie w wydaniu Dominiki jest dość specyficzne 🙂 Ale w końcu udało się przekroczyć 30kg czyli jednak dała radę. Leniuchowanie było tak miłe, że aż się nie chciało do szkoły wracać, pocieszające jest jednak to, że za 3 tygodnie rozpoczynają się ferie zimowe i znowu będzie można spać po 12h bo takie rekordy biło moje dziecko.