i to nie koniecznie takie jakich byśmy pragnęli. Nowa Pani doktor, mile zaskoczyła, rzeczowo, konkretnie. Pierwsze zmiany dość łatwe do zaakceptowania, bo dotyczą leczenia. Dośka dostała Ventolin 2 x dziennie, do tego jedną z wieczornych inhalacji przerzuconą na rano i jeden drenaż w południe więcej.
Do tego zmiany żywieniowe: mamy dokładać do jedzenia białko Proktifar, które podobno powinno pomóc ustabilizować cukry i może nawet podnieść wagę Misi. Bo ta waga, to niestety ciągle kogucia, powyżej 3 centyla, szału nie ma. Druga część zmian, już zdecydowanie trudniejsza do przełknięcia, bo dotyczy zmian w płucach. Niestety są nowe… Płuca są obwodowo rozdęte i nie takie jakbyśmy chcieli. Na moje pytanie, jak to możliwe, skoro dziecko nie choruje, usłyszałam, że przechodzi zapalenia bezobjawowo. Mamy ją baczniej obserwować i jak tylko widzimy, że więcej kaszle, jest apatyczna – lecieć do lekarza po antybiotyk. W teorii brzmi dobrze, gorzej w praktyce… Nie wiem co to znaczy „więcej kaszle”… Niestety ale rok 2014 nas nie rozpieszcza. No ale jak to my, poukładamy to wszystko. Musimy 🙂

Dodaj komentarz