Rok szkolny ruszył pełną parą a wraz z nim, Dominika na najwyższych obrotach. Biega z zajęć na zajęcia, pełna zapału i entuzjazmu. Podziwiam to moje dziecko i nie ukrywam imponuje mi tym. Niestety VI klasa to nie przelewki. Od samego początku mnóstwo sprawdzianów i testów sprawdzających wiedzę. Przyznaję, że jestem w szoku, że raptem prawie wszyscy nauczyciele, w tym samym czasie sprawdzają wiadomości dzieci z klasy V. Wprawdzie Misia podchodzi do tego dość luzacko, bo „przecież nie ma książek z V klasy, więc nie ma z czego powtarzać”, ale wiem, że trochę przeżywa.

Wierzę, że jakoś sobie poradzi. Intensywnie w szkole ale i intensywny okres w leczeniu przed nami. Wczoraj byliśmy w Poradni Diabetologicznej. Cukry Dominiki różne, czasami w normie ale zdarzają się takie po 56 oraz dla odmiany 220. Oczywiście jestem świadoma po jakich posiłkach cukry lecą w górę, jednak pani dr nie kazała odstawiać (mleko, płatki, jogurty – to co Misia zawsze chętnie je), w obawie, że mi dziecko zniknie. Mała przy wzroście 140cm, uparcie waży 29kg, noo czasami dochodzi do 29,500kg. Włączyliśmy nutridrinki aby uzupełniać braki, ale skolei wypity napój sprawia, że apetyt słabnie i posiłki są gorzej zjadane. Nie chce aby dziecko żywiło się samymi odżywkami, bo to często prowadzi do tego, że chorzy odmawiają jedzenia, bo przecież zamiast jeść obiad, łatwiej wypić nutridrinka, niestety u dorosłych chorych jest to dość powszechne. Jednak gdy mała ma gorszy apetyt to dla uzupełnienia kalorii proponuję nutridrinka. Przyznaję, że słaba waga może być spowodowana nie tylko kiepskim apetytem, bo raczej uważam, że Misia ładnie zjada (to co lubi), ale także bolący brzuch. Niestety ale cały czas daje małej popalić. Wprawdzie debridad trochę łagodzi, ale dobrze nie jest. 6 października mamy wizytę w IMID w Warszawie, może coś doradzą. Mamy wtedy też rtg klatki piersiowej. Troszkę się niepokoję, ale nie mam na to bezpośredniego wpływu. Chociaż od początku września Misia 2 x w tygodniu chodzi na rehabilitację, która ma nie tylko pomóc w oczyszczaniu płuc ale także wzmocnić cała sylwetkę. Rehabilitantka twierdzi, że Dominika nie ma żadnych mięśni, taka chudziutka. A wiadomo, że słabe mięśnie mają wpływ na oddychanie, dziecko garbi się, wykrzywia, deformuje. Na ostatnich zajęciach zauważyłam, że w niektórych miejscach pomału zaczyna być coś widać, bardzo mnie to cieszy. Wyjazd do IMID to nie koniec naszych podróży, bo 20.X mamy planowane przyjęcie na oddział diabetologii, celem wykonania badań przed wprowadzeniem insuliny. Na początku insulina mnie przerażała, nie chciałam jej, ale teraz dojrzewam do tego, że to mniejsze zło. Unormowane cukry = mniej rygorów żywieniowych, Misia już marzy o tym, że zje milky waya. To jeszcze dziecko i mimo tego iż bardzo dojrzałe, ma prawo do małych, słodkich przyjemności.  Po powrocie z oddziału, 27.X wizyta w CZD, także cały miesiąc w podróży. Oby tylko przyniosły one nam coś dobrego 🙂