Kilka dni temu wróciłam z Białorusi. Byłam tam razem z rodzicami i dziadkiem. Mój dziadek urodził się tam, ale jak miał 6 lat umarła mu mama i wtedy razem z tatą i braćmi wrócili do Polski.  Będąc tam poznałam wiele cioć, wujków i kuzynów 🙂 Fajnie mieć dużą rodzinę! Cały pobyt na Białorusi mieliśmy zaplanowany przez wujka Valerego. Codziennie gdzieś jeździliśmy. Było bardzo fajnie, ale czasami byłam zmęczona.

Mieszkaliśmy w Grodnie. Bardzo mi się to miasto podobało. Jest tam bardzo dużo cerkwi i kościołów. Najbardziej podobał mi się kościół św. Franciszka Ksawerego. Fundatorem tego kościoła był Stefan Batory. Mogliśmy wejść nawet na dzwonnicę i nakręcić stary zegar.

 

Pałac Stanisławów – czyli rezydencja króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

 

Zwiedzaliśmy też Stary Zamek – miejsce śmierci królów polskich: Kazimierza Jagiellończyka i Stefana Batorego. Bardzo mi się ten zamek podobał. Obok zamku, były ruiny cerkwi niżnej, do której oczywiście też zeszliśmy.

 

Obok Starego Zamku, był Nowy Zamek – letnia rezydencja królów polskich. Tam nie było już tak ładnie, ale za to na dole była wystawa czekolady 🙂 Tak pachniało, że miałam ochotę wszystko zjeść 🙂

 

Byłam też w domu Elizy Orzeszkowej. Przewodniczka opowiadała, że była ona bardzo szanowana na Białorusi. Gdy była bardzo chora, mieszkańcy wyłożyli ulice przed jej domem słomą, aby stukot końskich kopyt jej nie przeszkadzał.

 

Oprócz Grodna zwiedzaliśmy też inne miejsca. Wujowie zabrali nas do wsi Synkowicze, gdzie była najstarsza na Białorusi cerkiew obronna.

 

Byłam też w Żyrowicach. Zwiedzaliśmy stary klasztor, gdzie przewodnik opowiadał o tym jak Matka Boska objawiła się pastuszkom.

Potem pojechaliśmy do miejsca gdzie było to objawienie. Tam można było się zanurzyć w świętej wodzie, aby być zdrowym. Oczywiście ja się zanurzyłam, mimo iż woda była bardzo zimna. Mama i ciocia stchórzyły 🙂

 

A to Mir. Bardzo ładny zamek.

 

Pojechaliśmy też nad jezioro Świteź, było tam bardzo pięknie. Mogłam się tam wykąpać. Normalnie nie lubię jezior i się w nich nie kąpie, ale to było bardzo czyste, że nie potrafiłam sobie odmówić tej przyjemności.

Inne ciekawe miejsca to kościół w Ostrowie, gdzie spotkaliśmy organistę, który mówił po polsku. Opowiedział nam o kościele a potem wysłuchaliśmy małego koncertu tylko dla nas. Pan śpiewał po polsku z akcentem białoruskim, bardzo mi się to podobało.

 

W Ostrowcu było tez Centrum Zarządzania Elektrownią Atomową, które oczywiście też odwiedziliśmy. Tam pan, opowiadał nam o tym jak buduje się taką elektrownię, ale strasznie mnie to nudziło 🙂

 

Byłam też w domu Czesława Niemena. Siedziałam na jego piecu 😉

 

Pojechaliśmy też do cioci do Mińska. Stolica Białorusi jest bardzo ładna. Wszystko jest takie nowe i czyste. Widziałam też dom, w którym mieszka prezydent Aleksander Łukaszenka. Jechałam metrem. Było fajnie.

A tutaj byliśmy na pożegnalnej kolacji. Było tam bardzo ładnie.

 

Myślę, że tych wakacji nigdy nie zapomnę. Tyle się działo! A to jeszcze nie koniec.