Rok 2014 jest dla nas pełen niespodzianek i to nie koniecznie takich jakie byśmy sobie życzyli. Powiem szczerze, że chciałabym aby się już skończył. W nocy z niedzieli na poniedziałek, zaliczyłyśmy z Misią Izbę Przyjęć, ale odesłano nas do chirurga dziecięcego w miejscowości oddalonej od naszej o pond 30km… Podjęłam dość odważną decyzję – nie jedziemy… Rano przychodnia, skierowanie na SZOR, pół dnia na badaniach i diagnoza – nie wiadomo co się dzieje. Uwielbiam takie sytuacje, uczę się, że w muko, niestety ciągle są jakieś niewiadome a im Misia starsza tym ich więcej. Telefon do naszego ukochanego dr i decyzja o włączeniu antybiotyku, do tego Debridad i Helicid. Prawdopodobnie to jakiś stan zapalny jelit, typowy dla chorych. Po podaniu leków, ból zniknął. Co za cudowne uczucie mieć w domu znowu wesołe dziecko, spędzające czas z przyjaciółmi. Uwielbiam ten chichot dochodzący za zamkniętych drzwi 🙂 Powróciły koleżanki! Powrócił apetyt! W poniedziałek mamy wizytę w CZD w poradni gastroentrologicznej. Czekamy też na wieści od diabetologa odnośnie włączenia insuliny. Marzę o tym, aby się to wszystko już poukładało bo najgorsze jest czekanie i niewiadome.

Dodaj komentarz