No i mamy nowy rok szkolny, nowe obowiązki i nowe szaleństwa Dominiki 🙂 Nie wiem czy to normalne, ale podejrzewam, że nie bardzo aby 9 letnie dziecko wypełniało sobie samo, na własne życzenie cały wolny czas. Od początku roku minęły zaledwie 2 tygodnie a Misia zapisała się na: marzoretki – 2 x w tygodniu po 1,5h,  koło teatralne, koło plastyczne, koło angielskiego – każde 1x w tygodniu po 45 minut, plus zajęcia poza szkolne: basen – 2x w tygodniu 1h, jazda konna – 2x w tygodniu 20 minut, angielski – 1x w tygodniu 1,5h. Zabroniłam, dosłownie ZABRONIŁAM zapisywania się na cokolwiek jeszcze i co na to moje dziecko? Wróciło wczoraj ze szkoły i mówi, „mam dla Ciebie niezbyt dobrą wiadomość… w szkole jest kółko muzyczne i ja MUSZE na nie chodzić”. Ręce mi opadły… Z jednej strony cieszy mnie tak duża aktywność mojego dziecka. Mała wybiera wszystkie kółka, na których się bawi ale mimo wszystko obawiam się, że czasu jej na naukę nie wystarczy. Trzeba dodać, że IV klasa to codziennie 6h lekcyjnych zajęć, do tego wszystkie obowiązki związane z chorobą: inhalacje, drenaże…Przyznaję, że ja pomału się gubię. Z jednej strony fajnie, że taka aktywna, czasu na kompa i telewizor  nie ma 🙂 z drugiej, boję się, że będzie przemęczona… Póki co, mam nadzieję, że może SAMA zrezygnuje z części tych kółek jak stwierdzi, że tego za dużo… ale znając Misię obawiam się, że jednak wytrwa we wszystkich chyba, że faktycznie coś jej się nie spodoba… I teraz dylemat 🙂 Pozwolić na to kółko muzyczne? czy być twardą? 🙂