Dzień Dziecka i szkolenie organizowane przez PTWM oddział Gdańsk – przyznaję ostatnie dni były bardzo intensywne. W piątek nasze ukochane słoneczko skończyło 9 lat i jakoś mnie to nie cieszy. Wolałabym aby zawsze była mała. Przy takich dzieciach jak Misia powiedzenie „małe dziecko mały kłopot, duże dziecko duży kłopot” ma się bardzo realnie do rzeczywistości.
Troszkę jestem negatywnie nastawiona, bo czasami szkolenia, które mają dużo pomóc burzą nasz porządek. W gruncie rzeczy dowiedzieliśmy się, że robimy wszystko na opak. A więc dzielę się swoją NOWĄ wiedzą. Najlepsze formy rehabilitacji naszych dzieci to codziennie, 30 minutowe ćwiczenia oddechowe wykonywane min. 2 razy dziennie i dużo ruchu. Niby brzmi fajnie, ale jak zmusić 9 latkę aby przez 30 minut dmuchała we flutter ułożona w różnych pozycjach (na plecach, boku, siedząc) a rodzic wspomaga pracę uciskając klatkę piersiową. Do tego w wolnych chwilach różnego rodzaju ćwiczenia rozciągające klatkę piersiową. Klepiemy tylko małe dzieci, które nie potrafią współpracować, a kamizelka to zbytek, coś bez sensu, coś co może nawet zaszkodzić – ale niestety nie potrafię powtórzyć dlaczego.
Dużo ruchu – początek zapowiadał się fajnie, bo najlepszy jest basen i rower, piłka nożna i siatkówka ale… W basenie trzeba zmieniać wodę co 24h i to najlepiej na słoną, bo basen to siedlisko pseudomonas aeruginosa czyli zło. Rower – tylko w pozycji wyprostowanej, mamy wszystkich chłopaków, którzy spędzają czas szalejąc na swoich górskich rowerach powinny odebrać rowery swoim pociechom bo to zło. Pozostaje nam piłka nożna i siatkówka, jeszcze może być jazda konna i spacery. Trochę skromny to wybór, więc oczami wyobraźni widzę, jak wszystkie nasze dzieci spędzają godziny usadzone przy komputerze ale, właśnie tutaj trzeba pilnować aby plecy były wyprostowane, żadnej „schowanej” klatki piersiowej – więc w sumie komp to też zło.
W ostatnich latach, kładzie się bardzo duży nacisk na uczulanie rodziców na higienę oraz uświadamia jak bardzo niebezpieczny jest pseudomonas aeruginosa. Wszystko fajnie, ale dla mnie to się wszystko strasznie kłóci. Bo mamy mają biegać ze szmatką i dbać o porządek, chuchać i dmuchać na dziecko, pilnować je i uczyć dobrych nawyków czyli np. zakaz całowania z koleżankami na dzień dobry (tylko jak potem zabronić nastolatce całować się ze swoją sympatią, bo to zło – skoro buziak w policzek jest już zabroniony) a jednocześnie dziecko idąc na oddział do szpitala korzysta z tych samych łazienek co inne skolonizowane pseudomonasem już dzieci, pielęgniarka wchodzi do sali przynosi potencjalne zagrożenie na butach i fartuchu, bo przecież się nie przebiera co chwilę, nie wspomnę już o tym, że zdarza się, że na jednej sali szpitalnej leży dziecko z pseudomonasem i dziecko bez… W sumie to bezpiecznie jest tylko w domu, bo przecież szkolne łazienki nie są sterylne, korzystają z nich różne dzieci, które bardzo często nie myją rąk i wszelakie bakcyle roznoszą po całej szkole, a nasze dzieci dotykając tych samych rzeczy ciągle są narażone na niebezpieczeństwo. Wychodzi na to, że aby było bezpiecznie – dziecko musi zostać odizolowane od świata, bo wszędzie czyha zło…
A jeszcze jedno, organizuje się takie szkolenia, jednocześnie zapraszając do zabawy wszystkie małe mukolinki… Wprawdzie na powietrzu, ale… Nie wspominając o tym, że nadal dzieci jeżdżą na wspólne obozy. Wychodzi na to, że teoria teorią, obarczanie rodziców dużą odpowiedzialnością a praktyka praktyką – czyli zero zastosowań od strony służb medycznych… Smutne…
Co postanowiliśmy? NIC! Czy coś zmienimy w naszym postępowaniu? NIE! Czy jesteśmy nieodpowiedzialni? NIE WIEM, chcę po prostu mieć szczęśliwe dziecko, które szaleje z koleżankami, poznaje różne rzeczy, ma mnóstwo zainteresowań, które pomagamy rozwijać. Czy narażamy ją, wysyłając 2 razy w tygodniu na sekcję pływacką? MOŻE, ale pływając wzmacnia mięśnie klatki piersiowej, zwiększa wydolność płuc, a pseudomonasa równie dobrze może przynieść z podwórka, a tam przecież nie robi nic pożytecznego (dla zdrowia oczywiście).
A niedługo będzie można zobaczyć w TVN jak wygląda dzień Misi 🙂

Dodaj komentarz