Misia jest strasznym niejadkiem, może nie tyle niejadkiem co wielkim grymaśnikiem. Wszystko co nie jest mlekiem, płatkami, jogurtem ew. kurczakiem jest bleee. Chociaż ostatnio mała czyni wielkie postępy. Coraz częściej smakuje różne nowe potrawy, i mimo iż nie trafiają one na stałe do Misi menu i tak jesteśmy z niej dumni. Wczoraj po raz pierwszy w życiu mała postanowiła posmakować jajko sadzone. Włożyła kęs do buzi, przeżuła bardzo starannie po czym stwierdziła: „jajko, musi jeszcze poczekać” 🙂 więc jajko nadal czeka.
A dzisiaj wybieramy się na topienie Marzanny razem z Morsami, bo tata Misi od kilku lat morsuje z wielkim zapałem. Misia od roku powtarza, że ona też chce a ja powtarzam jak mantrę „za rok”, tylko nie wiem co zrobię „za rok” 🙂 Chyba wyślę ją po poradę do lekarza prowadzącego, jak ten się zgodzi a mała nadal będzie uparcie twierdzić, że też chce – pozwolę 🙂

Dodaj komentarz