Dwa miesiące temu, pełna nadziei baa pewna, że się uda, organizowałam akcję Dzień Dawcy Szpiku Kostnego dla Marlenki i innych… Pamiętam, że wtedy wydawało mi się, że tak niewiele trzeba aby uratować komuś życie… Wystarczy znaleźć dawcę… A dawcą może być każdy z nas… Wystarczy podarować cząstkę siebie i czyjeś życie może trwać i trwać… Zarejestrowaliśmy prawie 600 potencjalnych dawców… Wierzyłam, że się wszystko uda, że uratujemy życie Marlenki i setki innych ludzi… Bo przecież dobro powraca… A my właśnie je rozmnażaliśmy rejestrując dawców…
Niestety Marlenka odeszła wczoraj. Jej organizm nie miał siły już walczyć. Była 2 i pół tygodnie po przeszczepie… Do końca wierzyłam, w cud… Przecież mówiłam mamie Marlenki, że MUSI się udać… Ale widać, nic nie MUSI…
Mimo ogromnego bólu… bo przecież dzieci nie powinny odchodzić, Marlenka powinna spotykać się z przyjaciółmi, przeżywać pierwsze miłości… Mimo tego co czuję, wiem, że Dzień Dawcy Szpiku Kostnego miał sens… Wierzę, że dzięki temu iż walczyliśmy o Marlenkę uda nam się uratować kilka innych istnień ludzkich… Może dzięki tym wspaniałym ludziom, którzy zarejestrowali się w naszej akcji, jakaś inna Marlenka, będzie umawiać się z przyjaciółmi, przeżywać swoje pierwsze miłości… Wierzę, że tak będzie… Tylko tak bardzo przykro, że to nie nasza Marlenka…
Na zawsze pozostanie w naszej pamięci…

Dodaj komentarz