Dzisiaj wróciłyśmy z „zielonej szkoły”. „Wróciłyśmy”, bo ja z Dominiką stanowimy zgrany duet na wszelkich wyjazdach klasowych 🙂 Fajnie czasami poobserwować swoje dziecko w grupie rówieśniczej a nie każdy rodzic ma to dane 🙂 Oczywiście było wspaniale. Wszystkie dzieci fajnie się bawiły, nie tylko Dominika. Muszę przyznać, że mała ma szczęście, bo ma fajne dzieciaki w klasie. Bardzo zgrane i mimo, że chłopcy „trochę” broją to fajnie, dogadują się z dziewczynkami. Na początek, samodzielne ścielenie łóżka, zadanie dla trzecioklasistów bardzo trudne, ale wszyscy sobie poradzili, sami albo „prawie” sami. Potem zajęcia z nauczycielami z „zielonej szkoły”, najpierw w salce a potem w terenie. Dzieciakom bardzo się podobało. A po południu, zabawy na świeżym powietrzu, ognisko na które trzeba było sobie nazbierać chrustu a wieczorem dyskoteka 🙂 O 22 z trudem umieściłyśmy dzieci w łóżkach, ale po dniu pełnym wrażeń zasnęły jak aniołki czy prawie aniołki 🙂 Dzisiaj od rana kolejne zajęcia a po obiadku powrót do domu. Milo spędzony czas. Wróciłyśmy zadowolone a Misia dodatkowo przywiozła katar. Miejmy nadzieje, że tylko katar.