W poniedziałek Dominika wróciła z podwórka z czerwoną twarzą. Przeraziłam się, że tak bardzo się spiekła na słonku i to przed blokiem. Dopiero co wróciłyśmy znad morza, wiec jest opalona a na podwórko poszła wysmarowana filtrem.
We wtorek wróciła z podwórka z plamami na przedramionach…
w środę – na łydkach… Cały czas zachodziłam w głowę, dlaczego tak się mocno opala mimo, filtrów i brązowego ciałka…
Dzisiaj odkryłam plamy na pośladkach… Nooo a przecież bez majtek nie biegała…
I tak wyczytałam o rumieniu zakaźnym. Załączone w artykule zdjęcia nie pozostawiają żadnych wątpliwości (Zobacz jak wygląda rumień) ale to oczywiście moja diagnoza i pewności nie mam. Wiem, tylko, że nie jest to poparzenie słoneczne.
Na szczęście z tego co wyczytałam, jest to choroba zakaźna ale nie groźna. Właściwie się jej nie leczy.
Jeżeli do poniedziałku plamy nie znikną, pokarzę ją lekarzowi ale mam nadzieję, że dzieci z mukowiscydozą przechodzą ją tak jak zdrowe, czyli bez powikłań.
Jeżeli to faktycznie rumień, to Dominika zarażała już na turnusie rehabilitacyjnym… Wujku Andrzeju – uważaj na siebie 🙂
24.07.2010
Dzisiaj diagnoza została potwierdzona. Mam obserwować Dominikę…

Dodaj komentarz