Dzisiaj u Dominiki w klasie była Wigilia klasowa, na której dzieci przedstawiały Jasełka, oczywiście był też Mikołaj 🙂 Noo bo cóż to za wigilia bez Mikołaja. Dominika była Aniołkiem 🙂 Przedstawienie udane, bardzo udane.
Zawsze jak patrzę na Misię, wśród rówieśników, wzruszam się… Może to dziwne, ale za każdym razem myślę sobie, jakie mamy szczęście, że ona z nami jest. Patrzę na jej radosną, ufną buzie i cieszę się każda taką chwilą… Stoi pośród dzieci, nie wyróżniając się wcale… Nikomu pewnie do głowy nie przyszło, że codzienność Dominiki to ciągła walka…
Nie lubię Bożego Narodzenia… Bo równo 5 lat temu, postawiono diagnoze Dominiki, a dzień przed Wigilią wróciliśmy do domu… Od tego czasu, Boże Narodzenie, straciło swój dawny urok… Oczekiwania… Radości…
To już 5 lat, walki… Nie jest łatwo, ale patrząc na małą i widząć, że mimo postępów choroby to my nadal wygrywamy… wiem, że warto…
Ojjj chyba się rozklejam 🙂 Wracam lepiej do rzeczywistości. Jutro czeka nas wizyta u lekarza, bo Dominika od dłuższego czasu kaszle, może nie jakoś bardzo mocno, ale jednak. Przez ostatnie 7 dni była na Eurespalu, ale jakoś nie widze poprawy. Może to ta pogoda tak działa? Ale dla pewności, że w płucach czysto jutro idziemy sie osłuchać. A tak wygladały Jasełka i nasz kochany ANIOŁEK 🙂





Dodaj komentarz